Jeśli kiedykolwiek mieliście korespondencyjną koleżankę (chłopcy pisali listy? Raczej nie...?), to wiecie, że w dobrym tonie było rozpoczynać każdy list od "przepraszam, że tak długo nie pisałam". Teraz sobie myślę, co zabierało nam czas w wieku tych 9-13 lat, przecież nawet nie było wtedy internetu. Czyżby jednak dzieciństwo sielskie-anielskie, z bieganiem samopas po lubońskiej ulicy było aż tak bardzo absorbujące?
Wiem za to co się ostatnio działo, że na blogu się nie działo. Weekend w Norymberdze, właśnie taki, że "się nie dzieje". Było pięknie, był ogień, ludzie i miasto rewelacyjni. Potem był poniedziałek, a w poniedziałek zawsze jest coś do zrobienia. Zakupy na taki przykład, bądź obiad. A jeszcze jeśli wieczorem wpadają Polacy (heh, "Bohu, nie przysyłaj mi tu Polacy":) to wiadomo, że na nic więcej czasu nie będzie. Jedliśmy, piliśmy, kto miał ten palił, a potem była Jenga. Następnie panowie zarządzili granie w pokera.
Zamiast Chińczyka, który dostał staż 200 km stąd, mieszka z nami nowy Hindus. Na uczelni też ich się trochę kręci. Wiecie jak oni mówią po angielsku. http://www.youtube.com/watch?v=e641aQp8zGI
Śmiesznie jest z nimi, każda rozmowa to wyzwanie.
Pora ponarzekać, bo jak wczoraj ustaliliśmy przy kolacji, to nasza narodowa specjalność. Próbowałam poprasować, szło z trudem, gdyż żelazko ma wielką dziurę z boku i leje się z niego woda. Poza tym, robot kuchenny nie nadaje się do niczego, a w domu nie ma tarki. To już jest skandal, tarka musi być. Dopisać do listy, zaraz pod "cokolwiek czym można przesłonić syf na balkonie, żeby w końcu dało się tam posiedzieć, a nie oglądać kubły na śmieci". Zakupy ostatnio wypadły wspaniale, nabyłam słownik angielsko-niemiecki za 5 euro oraz w ramach inwestycji na przyszłość "Jezusa z Nazaretu" autorstwa BXVI za całe 4 euro. Nie mogłam się powstrzymać, a może to była reakcja alergiczna na wykład, z którego właśnie wyszłam. Bo chodziło o to, że my jesteśmy racjonalni...:)
Niech się święci Święto Pracy, jak tylko skończę notkę zabieram się za porządek w pokoju, a potem może uda mi się ruszyć case study na piątek albo tłumaczenie... Dziś obchodzi się również święto Matki Boskiej Królowej Bawarii. Muszę spróbować dowiedzieć się czy są tu majowe, bo litania loretańska po niemiecku może przebić wszystko co dotychczas słyszałam. Myślicie, że "Królowa bez zmazy pierworodnej poczęta" to po niemiecku jeden wyraz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz