środa, 30 maja 2012

Aneczka- dzień 3.

Sobota!

Dwa śluby, koncert organowy, sesja zdjęciowa w ogrodzie dawnej Akademii Medycznej w Ingolstadt. Szczególnie interesująco wypadł ślub bawarski- była orkiestra, przemarsz gości i zdaje się wszystko zaczęło się  od nasiadówki w ogródku piwnym. Urocze.

W sobotę zaliczyłyśmy kolejne punkty obowiązkowe- znów zakupy- przeciwalergiczne i przeciwsłoneczne, kebab od Turasa, trochę porządku przy sobocie. Po południu upiekłam ciastka, Aneczka zrobiła sałatkę, poszłyśmy na jakąś godzinkę-dwie na grilla do akademików. Ale już trzeba było iść na dworzec. Tam oczywiście autobus się spóźnił, pan kierowca po męsku porozmawiał z jednym panem typu "wąsaty majster" i w rezultacie niedoszły pasażer nie pojechał tego dnia do Polski. Rozmowa została przeprowadzona wzorowo, pan sam się przyznał, że spożywał alkohol, a to oczywiście jest sprzeczne z regulaminem podróży. Pomachałam siostrze i z lekkim żalem w sercu wróciłam do domu. Po rower. Pokręciłam się jeszcze trochę po trasie Munzberg- Schaeffeabrau, umyłam naczynia...Jednak myślami byłam już przy kolejnym wspaniale zapowiadającym się dniu. Czekały mnie góry.

Wizyta Aneczki była świetna, mam nadzieję, że jeszcze tu do mnie przyjedzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz