Dzieci jeżdżą na rowerach w kaskach, są wożone w bardzo ładnych wózkach przez mniej ładne mamy, ale o tym kiedy indziej. Spotkałam też kiedyś małego nazistę wymachującego drewnianym karabinem. Na szczęście nie rozumiałam co mówił. Innym razem akurat wiązałam sznurowadła pod koniec przebieżki, kiedy jakiś mały podbiegł i zaczął coś do mnie rozmawiać... wyglądał na tak przejętego, że naprawdę żałowałam, że nie wiem czego chciał.
Ładne są małe muzułmanki, z plecaczkami i w chustach. Urozmaicenie na tle biało-zielonego Heimatu.
Jednakowoż, demografia jest nieubłagana i z pewnością dzieci w Niemczech rodzi się za mało, nawet żeby zapewnić prostą zastępowalność pokoleń.
Tak przy okazji, muszę przyznać, że trochę tęsknię za "swoimi" dziećmi, zwłaszcza za Kazimierzem.
Pozdrawiam, czekajcie na kolejne dwa "K":)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz