Hallo!
Pierwsze wyniki II tury niepokojące, ale może dobrze im tak...Niech żywi nie tracą nadziei, może terytoria zamorskie głosowały na "Silną Francję".
Notka w piątek nie powstała, bo powstała praca na zaliczenie z Change Management, a potem wpadli koledzy hiszpańskojęzyczni. "Zaraz" mieli wychodzić, zostali prawie do 2 nad ranem. A ja z nimi, bo nawet mimo drzwi zamkniętych słyszałabym ich rozmowy.
A przez weekend byłam w górach z Emilem i Sabine, chłopcami i całą masą innych ludzi. Co z tego, że padało przez większość czasu. Rosenheim prześliczne, przy tym Ingolstadt to metropolia i to nawet całkiem nowoczesna. Bo tu się nie chodzi na co dzień w ludowych strojach. Góry w chmurach, ale i tak cudne. Jest szansa na wyjazd, już typowo turystyczny, w długi weekend. Propozycje mnożą się jak szalone, jeszcze nie wiem co będę robić. Za to najbliższy weekend muszę zaplanować sobie sama, warto byłoby zobaczyć Monachium jeszcze na trzeźwo i bez tłumu kibiców wokół:)
Na uczelni zaczęło robić się intensywnie, case'y indywidualnie i w grupach, na piątek prezentacja dla prof. Habisch'a. Jeden z moich ulubieńców, wybitnie sympatyczny, mądry, wierzący w biznes społecznie odpowiedzialny. Ostatnio współtworzył: http://www.stthomas.edu/cathstudies/cst/conferences/Logic%20of%20Gift%20Semina/Logicofgiftdoc/FinalsoftproofVocati.pdf
czym oczywiście podbił moje serce do reszty.
Dziś pogoda barowa, więc opiłam się po powrocie herbatą z przeceny i powoli szykuję się do odsypiania. Jutro przed 10 muszę odnieść książki do biblioteki, (nie chwaliłam się, udało mi się to załatwić, nawet po niemiecku!), znów noc będzie za krótka. Jutro postaram się napisać o drugim z trzech K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz