wtorek, 29 maja 2012

Aneczka- dzień 1.

Moja siostra przyjechała do mnie na "trzy dni i dwie noce" zgodnie z moją dziecięcą terminologią. Nad ranem w czwartek odebrałam ją z dworca i zaczęła się ekscytująca eskapada po Ingolstadt. Plan był dość napięty, ale organizator okazał się nawet elastyczny. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo się stęskniłam.

Aneczka, zgodnie z przewidywaniami, była zaszokowana warunkami w naszym mieszkanku. Starałam się dość porządnie posprzątać, jednak nic nie uszło uwadze mojej najlepszej na świecie siostry. Drzwi istotnie mam brudne:) Ania zrobiła niezbędne zakupy, trochę pochodziłyśmy po mieście, pokazałam jej uczelnię, wszystkie możliwe kościoły, moją Normę.

To fantastyczne uczucie, po tak długim czasie samodzielnego gotowania, w końcu mieć podany obiad. I jak ktoś się zatroszczy o zakup czegokolwiek na alergię w aptece. Super jest mieć starszą siostrę.

Pierwszy dzień zakończył się długą przejażdżką nad jezioro. Oczywiście, nie obyło się bez przygód, bo tylko nam mogą stanąć na drodze-i to dosłownie- dzikie kaczki. Cholery w ogóle się nie bały, za to my się bałyśmy, że nas pobodą ("gęsi za wodą, kaczki za wodą, uciekaj dziewczyno, no cię pobodą!"), więc zmieniłyśmy trasę. Po całym dniu spało się więc wyjątkowo dobrze, a kolejny miał przynieść nowe atrakcje.

Bis bald!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz