Pozdrawiam świątecznie!
W związku z tym, że mieszkam na terenie polskiej parafii, było dziś wszystko co trzeba, z majowym włącznie. Oprócz tego cały dzień spędziłam w sali wykładowej, ale opłacało się, niesamowity wykład i świadectwo uczciwego życia przy okazji.
Urodzeni 3 maja to min. Ojciec Dyrektor, Włodzimierz Czarzasty a przede wszystkim Beata Andrzejczak, moja własna rodzona Matka.
Złośliwi twierdzili, że nie mam mamy, bo nikt jej nigdy nie widział. Przyznać należy, że od czasu gdy zaczęłam naukę w Poznaniu, mamy nie było w szkole aż tak bardzo widać. Ale aż do czasów gimnazjum, to mama była w trójkach klasowych, udzielała się na wywiadówkach i tak dalej. Jednak ktokolwiek Mamę poznał, zawsze ją polubił (prawda, Magdalena S.?). I chociaż większość rozmów na Jej temat zaczynam od "weź mi ją" lub gorzej, wiadomo jednak, że moja Mama jest najlepsza. Przede wszystkim dlatego, że wytrzymuje z najlepszym na świecie moim Tatą oraz równie wyjątkową resztą rodziny. Idąc dalej, tylko dzięki niej żyję sobie samodzielna, w miarę czysta i dobrze odżywiona- nauczyła mnie wszystkiego. Przekazała mi garść ważnych porad życiowych jak np:
-> Do mięsa mielonego należy dodać kawałek pieczywa namoczonego w mleku lub wodzie, inaczej klopsiki wyjdą twarde;
-> Skarpety powinny być bez dziur, a paznokcie u stóp obcięte, żeby w razie wypadku nie było wstydu;
-> Ocet w domu musi być, ratuje cię w każdej sytuacji;
-> Skromność cnotą dziewczęcia (to akurat pani Dulska, ale też i Mama)
I tak dalej i tak dalej. Moja Mama przeprasza, że jest fajniejsza niż Wasze.
Komentarz próbny, ponoć się nie dodają...
OdpowiedzUsuń