"Petroniusz obudził się zaledwie koło południa i jak zwykle, zmęczony bardzo", pomyślałam otwierając oczy około 9. Potem przyszła myśl, że strasznie mi się nie chce iść biegać, a wieczorem nie dam rady...Ale w ramach działalności ruchowej odkurzyłam i umyłam podłogę w pokoju. Czysto i pachnąco, chce się żyć!
Kuchnia. Nasze ulubione miejsce w domu. Jest duży stół, w końcu nie ma muszek-owocówek, są wszyscy, a czasem nawet więcej. Koledzy Latynosi czują się u nas zupełnie jak u siebie, powinniśmy ich wciągnąć na listę dyżurów sprzątania. W tym temacie- nie jest aż tak źle. Raz w tygodniu przychodzi pani, ogarnia głównie łazienki i wspólne podłogi, ale dziś np. wyczyściła lodówkę i zamrażarkę. Bo był mały wypadek z zamrażarką. Jeden chico latino włożył piwo w szklanej butelce do zamrażarki. Chyba nie był na tej lekcji.Posprzątać piwne lody i szkło musieliśmy my. Poza tym, zmywa zmywarka, każdy mniej więcej sprząta po sobie i nie ma tragedii. Ale mogłoby być czyściej, mniej "klunkrów" na wierzchu.
Wyposażenie. Wspominałam kiedyś chyba, że mamy tysiąc i jedną patelnię. Jest też maszynka do gotowania ryżu, w końcu muszę ją wypróbować. Robot kuchenny jest beznadziejny, toster działa bez zarzutu, noże są tępe. Nie ma tarki. Czajnik to jest jakaś totalna masakra, czyściłam go już dwa razy, ale kamień przyrasta w zastraszającym tempie. Czy to wina czajnika czy wody? Czy w takim razie picie tej kranówki to nie jest dobry pomysł?
Gotowanie. Rozkręciłam się trochę, nie było wyboru. Ale nie umywam się to osiągnięć kulinarnych Taja i Hinduski. Co oni tu nie wyczyniają...Czasem w ramach "Słyszałam, że lubisz pikantne jedzenie" częstują mnie tym i owym. Oczekują jednak, że polecą mi łzy albo wypiję litr wody duszkiem, ale nie wiedzą z kim tańczą... Mięso jem nawet 3 razy w tygodniu, rozpoczęcie sezonu grillowego temu sprzyja. A propos- Weisswurst nie robi szału. Poza tym jabłka, papryka w dużych ilościach, sałata jeśli trafi się w dobrej cenie. Słyszałam, że w Edece są szparagi w promocji, może by tak zupę krem zrobić? Ziemniaków nie jadłam ani razu (to tak jakby ktoś zarzucał nam poznańską pyrowatość). Chleb dobry, ciemny, zdobyczny. Płatki owsiane, jajka z wolnego wybiegu. Naczelna zasada- nie trzymać jedzenia w pokoju, nie będzie kusiło:)
Pora wstać od biurka i pójść na uczelnię. Dziś 8 maja. "Dlaczego w Niemczech nie mają wolnego?"- zapytał któryś z bystrych Francuzów.
Mają za to wolne we Wniebowstąpienie.
Wieczorna aktualizacja- szparagów już nie było, ale nabyłam młode ziemniaki i zrobiłam po "mamowemu", doskonałe...
OdpowiedzUsuń