Postanowiłam, wbrew wcześniejszym postanowieniom, napisać dziś osiem zdań na blogu. A potem zacznę się uczyć.
Wieje wiatr od pól, czuć zapach obornika po deszczu.
Był egzamin, jakoś poszło.
Jeśli kręcisz już się po mojej kuchni, pieprzony jeden z drugim maharadżdżo, chociaż tu nie mieszkasz i wcale nie powinno cię tu być tak często jak jesteś, bo jesteś praktycznie codziennie, to tak- wymagam od ciebie żebyś powiedział mi chociaż "hi" i wychodził z inicjatywą rozmowy, a jeśli z jakiegoś powodu nie rozmawiasz, to do ciężkiej cholery, powiedzże chociaż "sorry" jak chcesz włożyć coś do piekarnika, który chwilowo przesłoniłam, bo ja nie jestem bogini Śiwa i mam tylko dwie ręce i dwoje oczu, więc nie muszę widzieć, że akurat przestępujesz z nogi na nogę, bo chcesz coś zrobić, a nie możesz, no i nie mów, że ci religia zabrania odzywać się do niezamężnych kobiet albo coś, bo po pierwsze nie wiesz czy jestem niezamężna bo nigdy nawet ze mną nie rozmawiałeś, a po drugie witamy w Europie.
To tak tyle w temacie "Agata jest rasistką". Wcale nie jestem, wkurza mnie tylko elementarny brak kultury, europejskiej kultury w europejskim kraju.
Nie wiem czy z takim podejściem zaliczę ten cały "Marketing międzykulturowy."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz