Ladies and gentlemen,
chciałabym dziś poruszyć temat języka. Typowa rozmowa przed moim wyjazdem wyglądała mw tak: "Gdzie jedziesz? Do Niemiec. A mówisz po niemiecku? Tak trochen." Wszystkie przedmioty mam po angielsku, tu nie ma problemu, tzn. prowadzący nie mają. Kiedy przychodzi do pracy w grupach, koledzy i koleżanki automatycznie przechodzą na niemiecki. Wczoraj poprosiłam wprost, żebyśmy rozmawiali po angielsku. Można? Można. A dziś z kolei na rewelacyjnym wykładzie o Etyce Biznesu były już pierwsze prezentacje studentów, a chociaż slajdy mieli przygotowane po niemiecku, specjalnie dla mnie przedstawiali w bardziej zrozumiałym narzeczu. I oczywiście, nie mieli z tym żadnego problemu, ale pewnie w głowach powtarzali "Gdyby nie ten cholerny Stalin też byś mówiła po niemiecku..."
Jadę do Norymbergii, tak a propos... Wrócę w niedzielę wieczorem i może uporam się przez weekend z pytaniem "jak żyć?" skoro Pep odchodzi z Barcelony.
Pozdrawiam wszystkich, a zwłaszcza tych, którzy pomimo aury za oknem muszą się uczyć. Dla mnie matura to: http://www.youtube.com/watch?v=2eBrfPcpfew&feature=related
Enjoy! My się tu uczymy i w długi weekend też..a przy okazji chorujemy:)
OdpowiedzUsuń