Alleluja!
Dziś pierwszy dzień, kiedy po wyjściu z mieszkania nie pomyślałam "cholera, ale zimno". Jest piękna pogoda, mam dziś wolne, ale i tak sporo konkretnych rzeczy zrobiłam. Załatwiłam legitymację i uprawomocniłam swoją bytność na WFI. Spełniłam obowiązki dyżurnego, napisałam ważnego maila, dodałam paru znajomych na fb. Co najważniejsze- znalazłam dyskont! Chleb kupiłam, dobry i tani kilogram chleba za 1,69 euro. Jak długo jedna osoba może jeść kilogram chleba? Coś mi się wydaje, że za czas jakiś wpadną francuskie tosty, ale po przepis zapraszam na bloga Kasi i Zosi.
Może by tak umyć okno?:)
Wczoraj był wieczór zapoznawczo-rozpoznawczy dla zagranicznych studentów. Nieźle jest, ale z lenistwa i tak przegadałam prawie cały czas z Francuzikami. Potem miałam iść na imprezę, ale wróciłam do mieszkania i chłopcy namówili mnie żebym została. No więc zostałam, gadaliśmy do 3 w nocy. O wszystkim- bo najpierw oglądaliśmy mecz, potem zeszło na powstanie świata, politykę, katastrofy lotnicze ("Proszę, ja jestem z Polski, nie jesteście w stanie niczym mnie zaskoczyć":), świętych obcowanie i mityczną "klapę". Zapytałam dlaczego jej nie opuszczają...otóż, drogie panie, to z troski. "No bo tak przynajmniej masz pewność, że klapa jest czysta". Czyli jednak, wszystko dla nas. Przekonałam ich jednak, że powinni ją zamykać, dziś było ok, zobaczymy na jak długo.
Aha, widziałam też Ryszarda Rynkowskiego na rowerze. Mógł to też być Stanisław Tym, chociaż bez TYCH brwi.
Z kraju i ze świata, smutno mi z powodu Bogdana Wenty. Długo nie będzie drugiego takiego...http://www.youtube.com/watch?v=ogTRDjkN-Uk
Tschuss!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz