Hej ho!
-Puk, puk?
-Kto tam?
-Na pewno nie Real Madryt!
Feta na mieście przebiegła nadspodziewanie spokojnie, może Niemcy zabronili. Pewne jest jedno, pojedziemy do Monachium już wkrótce. Co do clubbingu... największy klub w Ingolstadt to jak średniej wielkości imprezownia w Posen. Znów jednak, nie ma co się użalać i porównywać- co mają powiedzieć Londyńczycy? Dla nich to dopiero prowincja.
Lato przyszło, a ja mam dziś całodzienne seminarium o CSR. Także pooglądamy sobie cudną przyrodę przez okno. Pisałam kiedyś o stokrotkach, ale na terenie naszego mini kampusu jest w bród innego kwiecia oraz zdaje się owocowych drzew, również pięknie kwitnących. Jest prześlicznie, brakuje tylko owieczek.
W swoich listach często pytacie: "czy są tam w ogóle jakieś dziewczyny?". Otóż są, mieszkamy w 12 osób, w niezdrowej proporcji płci 8/4, z dziewczynek jest: Hinduska, Węgierka, Turczynka oraz ja. Panów mamy z: Chin, Tajlandii, dwóch z Węgier, Daniel jest skądinąd a urodził się na Ukrainie. Jest Meksykanin i dwóch Finów. Na co mi zajęcia "Intercultural communication", skoro mam to samo w domu. Tzn. nie w domu. W miejscu gdzie akurat mieszkam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz