niedziela, 22 kwietnia 2012

Niedzielne ekstrawagancje

No no no...

Niepostrzeżenie tydzień w Niemczech minął. Dziś msza w katedrze, kazanie było z kartki i powoli, także nawet coś tam zrozumiałam ("Wiewiórka, ale znając siostrę to pewnie Pan Jezus":). Wstawanie było ciężkie, bo wczoraj pod pretekstem meczu zwaliło się nam na chatę pół świata. I to dosłownie, bo reprezentacja Meksyku  na przykład... Powiem krótko: Latynosi- w domu nie trzymam. 

Za to jak się chłopcy naoglądali to postanowili pograć. Bez cienia ironii, podziwiam ich zdolność organizacji akurat w tej dziedzinie życia. Koledzy z UEP to samo, mogą nie ogarniać tematu kolokwiów, ale skrzyknąć się na piłkę są w stanie o każdej porze. Z tego miejsca serdecznie pozdrawiam Maćków, Kamilów, Michałów itd:) 

Nawiązując do tytułu. W niedzielę zdarzają mi się zachowania niekonwencjonalne jak np. prostowanie włosów. A potem oczywiście musi się rozpadać. Ale już teraz słońce wyszło. 

Kawę wypiłam. Kawę zaparzoną w kawiarce, ot kolejna dawka ekscentryczności. I kofeiny, także spokojnie można coś konkretnego zrobić. Daniel, ukraiński student z Londynu, cały czas próbuje mnie wyzwać na pojedynek na niemieckie słówka. Może by tak 20 dziennie? To daje 600 słów na miesiąc i tak dalej i tak dalej... Zobaczymy jak będzie jak zacznie się kurs. 

Miłej niedzieli i spokojnego tygodnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz