poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Pierwsze koty za płoty!

Hej ho!

Były dziś zajęcia, na które nie jestem zapisana. Nie było tych, na które jestem zapisana. Mam nadzieję, że jutro już będzie wszystko ok. Ze studentów poznałam: całą chmarę Koreanek, Magdę z UEP, nawet jednego Niemca...No i Francuzów.

Bardzo to wszystko zabawne jest. Współlokatorzy nie są dziwni, po prostu nie wszyscy mówią po angielsku. Tajska zupa w Poznaniu i tajska zupa w Ingolstadt (przygotowana przez Taja:), to zupełnie inne historie. Próbują nas tu wrobić w międzynarodowy wieczór kulinarny, a Ukrainiec z Hiszpanii, studiujący w Londynie a tu będący na Erasmusie, namawia mnie na lepienie pierogów. Zgodzę się pod warunkiem, że odpuści barszcz ukraiński. Kuchnia to już totalny odlot jest, wręcz dziwnie się czuję podgrzewając tylko zapasy z domu i merdając gorące kubki. Oni tu gotują. Z warzyw. Z mięsa. Z przyprawami. Ja wam jeszcze pokaże! Ale zanim upiekę ciasto, przydałoby się umyć piekarnik...:)

Jutro kolejne wyzwania. W tym papierkowe. Zobaczymy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz