Temperatury za oknem iście tropikalne, wilgotność powietrza wyższa niż ustawa przewiduje. Jak tu żyć? Dziś rano okazało się, że 7.30 to już za późno na bieganie. Jest już za gorąco. Trzeba spróbować wcześniej wstawać. Może w piątek.
Z góry przepraszam za jakość notki. Przez te upały wszystko i wszyscy kleją się do wszystkiego i wszystkich, ale myśli jakoś nie chcą się kleić.
Ostatnie dni mijały w rytmie: "mecz-piwo-piwo-mecz-zajęcia-piwo-mecz-impreza-piwo-piwo-piwo-oezualemisnieniechce-piwo-mecz". Kulminacją była sobota i wyjątkowo obfitujący we wrażenia wieczór. A w niedzielę rano w końcu poszłam na polską mszę. Było jak to w parafii, po mszy za to przed kościołem dało się słyszeć znajome "No wkurzyli mnie wczoraj, musiałem się napić".
Z Polakami już jakoś tak jest, gdzie się nie ruszyć tam się znajdą, albo znajdzie się ktoś kto się przyznaje do polskich korzeni. Ostatnio np. kolega z Chicago, taki tam Andy. Bądź też mój ulubieniec (chociaż, według Marcina on wygląda "jak ziemniak". A według mnie on wygląda jak Marcin:) Karol Stanisław Radomski, odrobinę tylko sfrancuszczony. Prowadzę sobie z nim niekończące się rozmowy o przyjaźni posko-francuskiej, już mu wyłożyłam co my myślimy o Napoleonie. I skąd się wzięła nasza najnowsza konstytucja. Wyjątkowo wdzięczny słuchacz.
Idalia przed wyjazdem powiedziała mi jedną rzecz. "Jak pomieszkasz trochę w Niemczech to docenisz Francję i Francuzów." O losie, jak bardzo miałaś rację!
W ubiegłym tygodniu zaczęłam i skończyłam czytać książkę o niedźwiedziu Wojtku. http://www.empik.com/niedzwiedz-wojtek-niezwykly-zolnierz-armii-andersa-orr-aileen,prod60690598,ksiazka-p Trochę słyszałam o tej historii, ale niestety nie jest to fakt jakoś szczególnie rozpowszechniony wśród ludzi w moim wieku. A to się na film nadaje.
Książkę czyta się rewelacyjnie, autorka jest Szkotką i bardzo ciepło wypowiada się o Polakach. A my lubimy jak ktoś nas chwali. Przy tym dość rzetelnie opisane jest tło historyczne, jednak bez popadanie w paramilitarne szczegóły. Fantastyczna lektura, zwłaszcza jak się po 2 miesiącach za bardzo zaczyna lubić Niemców. O tak, wybaczamy, ale nie zapominamy.
Jest też nowy wątek w wątku fińskim. Santtu oświadczył się swojej dziewczynie w Salzburgu. Ta to ma szczęście, co za okolica na zaręczyny, no no... Chyba więc polecimy na ślub.
Zaginęło mi mleko. Kupiłam w sobotę karton i nawet nie zdążyłam go otworzyć. W poniedziałek mleka w lodówce nie było. Napisałam więc wiadomość do "Złodzieja mleka" i lojalnie ostrzegłam- "wiem gdzie mieszkasz". Oby się sprawa jakoś polubownie rozwiązała, bo jeśli nie, to tak tego nie zostawię. Karton mleka piechotą nie chodzi.
Myślami jestem z moimi gwiazdami, które kończą właśnie studia. Paula, Basi- młode, genialne, pójdą w świat z wyższym wykształceniem wprost z Uniwersytetu im.Adama Mickiewicza, piękna przyszłość przed nimi. Moje drogie panie magistry...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz